"Życie Warszawy" opublikowało 4 lipca artykuł na temat projektów polskich monet euro. Być może jeszcze w tym roku - jak mówi rzecznik prasowy NBP - zostaną przeprowadzone badania na temat tego, co chcielibyśmy na nich umieścić. Chętnie też, nasz emitent, widziałby konkurs plastyczny na wizerunek narodowych rewersów, ale co do sposobu wyboru projektu, który trafi na rewersy monet, nie podjął jeszcze decyzji. "Na razie konkretne pomysły na rewers polskiego euro przedstawili studenci wydziału grafiki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Kierujący projektem wykładowca ASP Władysław Serwatowski nie kryje, że najmniej podoba mu się pomysł umieszczenia na unijnych monetach polskiego godła. - Po pierwsze, orła na euro dali już Niemcy. Poza tym skoro na naszych złotówkach orzeł jest na awersie, to umieszczanie go na rewersie monety europejskiej byłoby dla niego pewną degradacją - wyjaśnia."
"Jakie symbole najczęściej proponowali plastycy ze stołecznej ASP? Przede wszystkim wizerunki Polaków znanych na świecie: Mikołaja Kopernika, Fryderyka Chopina i Marii Curie-Skłodowskiej. Mimo ogromnej popularności w grę raczej nie wchodzi Jan Paweł II. Powód? Jako papież jest on głową innego państwa. W wielu propozycjach pojawiają się też europejskie obiekty architektury: kolumna Zygmunta, Wawel oraz Jasna Góra. Nie brak też okazów przyrody: sylwetki żubra i bociana. Do zaprojektowania polskiego euro chętnych na pewno nie zabraknie. A jest się o co bić. Nasz kraj będzie bowiem mógł wybić aż 6 mld 800 mln sztuk monet! Najpopularniejsi artyści mogą tylko marzyć, by ich dzieła reprodukowano w takich nakładach." Projekty studentów ASP można było zobaczyć m. in. na wystawie w Warszawie, w Bibliotece Instytutu Goethego, mieszczącej się w Pałacu Kultury i Nauki (którego jakoś nikt nie pragnie uwiecznić na monecie) trwającej od 24 lutego do 30 marca 2004 roku. W tej chwili wystawa objeżdża europejskie galerie i ośrodki akademickie."
Autor artykułu zapomina o tym, że propozycja polskiej edycji monet euro już istnieje. Mowa oczywiście o kontrowersyjnej, prywatnej, bitej w Anglii (według innych źródeł w Czechach) emisji "polskiego próbnego euro". Monety były bite w wersji "obiegowej" (CuZn - 1, 2 i 5 centów; CuAlZnSn - 10, 20 i 50 centów; połączenie CuAlZnSn i CuNi - 1 i 2 euro) oraz złotej. Wybito już dwa roczniki - 2003 i 2004 - w nakładach po 100 (złote bite stemplem lustrzanym z obu roczników), po 2 000 ("obiegowe lustrzanki" z obu roczników) i 13 000 sztuk (bite stemplem zwykłym z datą 2003) i są dostępne w zestawach pogrupowanych rocznikiem, rodzajem stempla i stopu (dane wg katalogu Parchimowicza).
O emocjach, jakie ta prywatna emisja wzbudziła, może świadczyć oświadczenie Narodowego Banku Polskiego: "W związku z pojawieniem się na rynku kolekcjonerskim zestawów tzw. polskich próbnych monet euro, Narodowy Bank Polski informuje, że nie jest ich emitentem. W związku z tym zaistniało domniemanie naruszenia Ustawy z dnia 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. 88 poz. 553 ze zm. - art. 16 ust. 2) oraz popełnienia przestępstwa z art. 310 § 1 i 2 Kodeksu karnego lub art. 286 Kodeksu karnego. Fakt ten został zgłoszony do Prokuratury Rejonowej w Warszawie.".
Zostało to skomentowane przez Janusza Parchimowicza we wstępie do "Katalogu monet polskich obiegowych i kolekcjonerskich od 1916 - 2004" w następujący sposób: "(...) Jest to zjawisko znane w Europie od co najmniej dwóch lat - występują już tego typu emisje Anglii, Danii, Szwecji, Andory, przygotowywane są kolejne kraje.
Niestety u nas, jak zwykle musiało to komuś przeszkadzać. Zamiast poparcia dla świetnej inicjatywy, znakomicie popularyzującej nasz kraj, zwłaszcza w oszalałej na punkcie zbierania euro Europie, przeprowadzono kampanię próbującą obrzydzić wspomniany zestaw kolekcjonerom. Doszło przy tym do paranoi - poważna instytucja państwowa stwierdziła że jest to fałszerstwo i podobno zleciła ściganie odpowiednim organom. Kłania się księga rekordów Guinessa - jest to chyba pierwszy na świecie przypadek sfałszowania czegoś czego nie ma! Konia z rzędem temu, kto pokaże "prawdziwe" polskie euro, które rzekomo zostało sfałszowane.
Nie można tutaj też mówić o fałszerstwie euro w ogóle - każdy kto zadał sobie choć odrobinę wysiłku znajdzie tyle różnic w stosunku do prawdziwych monet euro (średnica, waga, ranty, metal, rysunki itd) i tylko jedno podobieństwo - wygląd na pierwszy rzut oka, że mowa o "sfałszowaniu" stanie się wręcz śmieszna (podobnie jak w przypadku prób typu euro innych państw). Efekt tej całej akcji jest taki, że znowu śmieje się z nas cała cywilizowana Europa, gdzie na wszystkich giełdach handluje się "próbami" euro innych państw, a polskie otoczone są nimbem nielegalności."
Co by nie sądzić o tych próbach, należy zauważyć, że znajdują one nabywców i na pewno warto będzie o nich pamiętać, kiedy euro stanie się "prawnym środkiem płatniczym w Polsce". Wiadomo na pewno, tym bardziej znając przytoczone powyżej stanowisko NBP, że nie będą one miały wiele wspólnego z monetami, które trafią do naszych portmonetek.
Specjaliści twierdzą, że wprowadzenie euro w Polsce może mieć miejsce najwcześniej w 2007. - według jednych, lub w 2009-10. roku - według innych. Czy wybór wzorów i wprowadzenie euro w Polsce będzie miało podobną oprawę jak miało to miejsce na przykład we Włoszech? Na majowych dniach otwartych NBP, przedstawicielka działu marketingu naszego banku centralnego wyraziła nadzieję, że tak się stanie. A jak będzie w rzeczywistości? Przekonamy się.
I tak oto rozpoczyna się historia zastąpienia złotówki przez wspólną walutę z punktu widzenia kolekcjonera monet...
| « poprzednia |
|---|





