Przyznać muszę, że do emisji lokalnych żetonów żywię uczucia mieszane, bo z jednej strony inicjatywa to czysto komercyjna, z drugiej jednak pożyteczna z punktu widzenia lokalnych społeczności.
W ciągu ostatnich kilku dni zwróciły moją uwagę nazwy tych "lokalnych walut", które słusznie budzą zaciekawienie, a często zmuszają do sięgnięcia w historię miejsca, którego mają stać się "walutą obowiązującą".
Bryzgi Rosowe na pierwszy rzut oka intrygują, zmuszając do sięgnięcia wgłąb informacji i samą nazwą domagają się wyjaśnienia pochodzenia. Gratulacje należą się Ustce za tę nazwę! Dokładniej należą się one pomysłodawczyni, ale także zespołowi, który nazwę docenił i wybrał, nie opierając się pokusie wyprodukowania kolejnych "dukatów", "tymfów", czy "funtów".
Jak widać, żetony spełniają też funkcję edukacyjną, przypominają (albo pozwalają poznać) historię i legendy regionu, więc może należy im się traktowanie inne niż tylko jako sposobu na wyciągnięcie drobnych z portfeli turystów? Pomagają w zachowaniu i przypominaniu historii. Są w tym pomocne... Są... Numizmatyczne? {mos_fb_discuss:5}
| następna » |
|---|



